28.08.2010
"Marność"
Śmiech przez łzy, marna to trwoga
Spojrzenie smutnym okiem, krótka to droga
Zamknąć oczy i nie obudzić się już
Mam takie marzenia wyrwane ze snów
Proszę, Boże, zakończ już me męki
Mam już dosyć życia i tej udręki
Co dzień oczy zaślepione nią...
I nie chciałabym, ale te oczy pragną nadal ją...
Cóż mi po tym życiu?
Ciemność niby normalna rzecz
Słyszysz, Boże, co żem rzekła!
Usłysz tę modlitwę ku marności mojej
Bo nie chcę już żyć ku wieczności swojej
Lubisz to?