Załamana..;(
Po rozpoczęciu roku szkolnego rzucił mnie chłopak, teraz niewiem jak mam sobie z tym poradzić.
Zaczełam z nim chodzić pod koniec lipca a znalismy się od trzech lat, od dwóch spotykaliśmy. Było cudownie codziennie przychodził, były pocałunki a już w drugim tygodniu naszego związku on zaczął mówić, że mnie kocha. Twierdził, że jestem wyjatkowa. Każdy nam zazdrościł, że żadko kiedy się kłóciliśmy, zazwyczaj były to jakieś sprzeczki ale szybko sie godziliśmy. Wszystko wyglądało by naprawdę fajnie aż do pewnego monemtu gdy zaczeło robić mi się słabo. Poszłam do lekarza, zrobiłam wyniki i dwa dni przed pierwszym września je odebrałam, wtedy dowiedziałam się, że mam problemy z sercem i że mój stan bedzie się pogarszał jak zaczne się przemęczać. Po kilku godzinach zadzwoniłam do niego zapłakana żeby przyszedł. Gdy przyszedł do mnie do domu ja siedziałam w moim pokoju, on wszedł przytulił mnie i zapytał co sie stało, opowiedziałam mu wszystko on mnie pocieszał, że bedzie dobrze ale za chwile pojechał. Od tamtego czasu nie widywalismy się. Wysłał mi esa że wpadnie do mnie po rozpoczęciu roku szkolnego. Źle się czułam więć nie dałam rady się umalować, jak on na mnie spojrzał nie przytulił się do mnie, tak jakby sie czegoś bał. Wieczorem dostałam od niego wiadomośc, że to już jest koniec, dodał także, że nigdy nie chciał ze mną być bo nawet nic do mnie nie czuł, później napisał, że poznał jakąś fajną dziewczyne dużo lepszą ode mnie. To mnie zabolało, od tamtego czasu nie dam rady spać, bo po nocach płacze przez niego. A on jeszcze pisze codziennie esy, że z nia jest super ale nawet nie mam siły żeby mu odpisać.... Pomóżcie, prosze...;((((