małe rozmyślenia
teraz juz wiem, że musze sobie dać spokój..jest mi cieżko..hm nikt nie mówił, ze w życiu bedzie łatwo..nikt nie mówił, ze miłość jest prosta...tak łatwo sie zakochać, szkoda, ze trudniej odkochać...cZasem sie zastanawiam po co jest miłość? przecież to takie uczucie topione w truciźnie...ale jednak każdy poszukuje tego uczucia,bo daje ono szczęście..ale na ile? na chwilę? dwie? moze na parce miesiecy? a moze na cały czas? wiadomo, ze przyjdzie czas gdy bedzie ona po grób trwać...ale jest tak, ze gdy spotykamy kogos zakochujemy sie to przyżekamy sobie, ze właśnie z tą osoba pójdziemy do ołtarza..marzymy planujemy...ale po tem nadchodzi rozstanie i nic z tego nie zostaje...tylko wciaż ucieczka do marzeń, ze moze jednak to sie zmieni...że to tylko sen...robimy sobie puste nadzieje, ale i tak to nie przychodzi...wmawiamy sobie tak wiele, a po tem cierpimy. czemu tak nie jest, ze miłosć nigdy nie odchodzi? czemu nie trwa wiecznie? przecież nie którzy tak cierpia...czemu istnieje zdrada? czemu ludzie jej dopuszczaja sie? hm istnieją małżeństwa które sie rozpadają, bo jest takie coś jak zdrada..tak wiele pytań na których brak odopowiedzi...
ja mysle, ze powinnam dać sobie spokój, ale jednak nie chce tego zrobić bo wciaż kocham naiwet wiedząc że w jego sercu nie ma juz miejsca dla mnie...;(