siemka again :D
no wiec ostatnio dalam mojego 1 bloga i kilka osob zainteresowalo sie i dalo mi zgode na to bym opowiedzial wam cos wiecej o mojej milosci....
no i dzisiaj wlasnie z tym do was przybijam...
zaczne od poczatku..
6 miesiecy temu poszlam z przyjaciolka na dyskoteke..tam poznalam davida.... przelizalam sie z nim i po dyskotece zesmy sie rozstali...okazalo sie ze david to przyjaciel mojego kolego z klasy...po 3 dniach znalezlismy sie na facebooku... zaczelismy ze soba pisac i wogole... fajnie nasza znajomosc sie rozwijala...ale byl maly problem...david bardzo mnie polubil i apytal sie mnie o chodzenie...ale po tej dyskotece kilku innych chlopakow mnie sie o to samo pytalo...codziennie w szkole moj kolega mowil mi jaki david jest fajny i ze powinnam mu dac szanse...no i tak zrobilam...dalam mu szanse i sie zgodzilam... spotkalismy sie po szkole i to bylo nasze pierwsze psotkani eod dyskoteki...troche na poczatku bylo dziwnie bo nie wiedzielismy jak sie zachowywac...ale po krotkim czasie zesmy sie rozkrecili...po jakims tygodniu chodzenia... ze zwyklego zwiazku i znajomosci narodzila sie prawdziwa milosc.... mimo tego ze bardzo czesto zesmy sie klocili to zawsze wszystko sie naprawialo i bylo ok... wiele razy bylismy bliscy zerwaniu ale oboje wierzylismy w nasz zwiazek bardzo i zawsze udawalo sie wyjsc na prosta... po 3 miesiacach musielismy sie rozstac poniewaz on musial wyjechac do swojego kraju ( david jest z gruzji ale mieszkal tu gdzie ja w irlandi) ... nie byl pewien daty wyjazdu... po kolejnym miesiacu wciaz tu byl... troche zaczynalam sie wkurzac bo on sie przprowadzil do innego miasta i nie wyjechal... po pwnym czasie zaczelam sie zastanawiac czy ten caly wyjaz to nie byla sciema...ale niestety nie... po 4 miesiacach znajomosci nawet nie wiedzialam ze moglam tak mocn go pokochac... david przyjezdzal do mnie zeby sie spotykac.... pod koniec lutego przyjechal...chodzilismy po plazy i rozmawiali i wtedy powiedzial mi ze juz kupili bilety i wyjezdza w marcu.... polecial 16 marca...teraz juz od 16 mieszka w belgi... :( wciaz jestesmy w kontakcie... codziennie rozmawiamy i piszemy... niewiem co teraz robic bez niego :( tak pusto jest...tyle przeplakanych nocy i ten bol... tyle glupich rzeczy zrobilam ...a to wszystko bo go kocham a nie moge z nim byc...wciaz czasem sie klocimy ale od razu sie godzimy bo nie chcemy zepsuc tego co nam zostalo... ja bardzo wieze w to ze sie jeszcze kiedys spotkamy...ale kazdego dnia wierze w to coraz mniej :( :( :(
GinGer xxx